O surowcach

Rola surowców naturalnych w naszej gospodarce jest ogromna, są w większości używanych przez nas produktów. Ich wydobycie stale rośnie, a zasoby się kurczą. Równocześnie górnictwo powoduje poważne zanieczyszczenie środowiska i szkody społeczne. Tu wyjaśniamy jak bardzo istotne są to zjawiska.

Surowce a prawa człowieka

Korporacje, które za wszelką cenę chcą uzyskać dostęp do cennych surowców, bardzo często lekceważą prawa lokalnych społeczności. Perspektywa przekształcenia w tereny wydobywcze najczęściej wywołuje opór miejscowej ludności, toteż firmy górnicze zwykle nie informują jej rzetelnie o swoich planach i nie starają się uzyskać jej świadomej zgody na inwestycję. Zdarza się natomiast, że aktywnie zabiegają o to, by władze nie prowadziły konsultacji społecznych. Często dochodzi do przymusowych wysiedleń. Ludzie zmuszani są do opuszczania swojej ziemi i domów, najczęściej nie dostając za to odpowiednich odszkodowań ani adekwatnego zakwaterowania. Często dotyczy to tzw. rdzennych mieszkańców (ludności autochtonicznej), która traci prawa do użytkowania ziemi swoich przodków. Dość typowy scenariusz polega na tym, że społeczności, które żyły wprawdzie ubogo, ale zajmowały się rolnictwem i miały dość żywności, po uruchomieniu kopalni albo tracą swoją ziemię i nierzadko trafiają do dzielnic biedy w miastach. Czasem ludność pozostaje na dawnym terenie, ale jej ziemia staje się mniej żyzna lub wręcz przestaje nadawać się do uprawy. Takie zjawisko nosi miano zawłaszczania ziemi.

Korporacje wydobywcze stosują taktykę „dziel i rządź”: zdarza się, że uzyskują poparcie części społeczności poprzez przekupstwo lub obietnice zatrudnienia. Celowo podsycają też niechęć wobec tych osób, które najodważniej sprzeciwiają się inwestycji. Tym samym w społeczności dochodzi do rozłamu i konfliktu wewnętrznego. Dokumentuje to np. film „Gold Fever” o wydobyciu złota w Gwatemali, który pokazywany był w Polsce.

W przypadku kontrowersyjnych inwestycji najbardziej narażone są lokalne działaczki i działacze, którzy starają się kontrolować działania firmy wydobywczej: sprawdzać jak wpływa ona na środowisko, czy przestrzega prawa, jak traktuje pracowników. Zwykle stają na czele lokalnego ruchu sprzeciwu wobec działań kopalni. Osoby takie bardzo często są zastraszane, szantażowane, a nierzadko giną w niewyjaśnionych okolicznościach. Raport Global Witness podaje, że tylko w 2015 roku na świecie udokumentowanych zostało 185 zabójstw lokalnych aktywistów i aktywistek zaangażowanych w ochronę ziemi, lasów i wody. (czyli ponad 3 zabójstwa tygodniowo). Berta Caceres w Hondurasie (zobacz przypadek na mapie) walczyła przeciwko budowie tam, Filipińczyk Dionel Campos został zastrzelony na oczach swoich dzieci za sprzeciw wobec działań firmy wydobywczej, Brazylijczyk – Isidio Antonio zginął za walkę z wylesianiem Amazonii. Sprawcy tych i wielu innych zbrodni pozostają bezkarni. Często podejrzenia padają na firmy ochroniarskie wynajęte przez inwestora, jednak państwo lub lokalne władze, którym zależy na dobrych stosunkach z firmą wydobywczą, rzadko prowadzą poważne, wnikliwe śledztwa. W efekcie w wielu miejscach panuje nieomal przyzwolenie na zastraszanie, czy wręcz eliminowanie niewygodnych działaczy i działaczek broniących praw lokalnej społeczności.

Przy dużych inwestycjach wydobywczych zwykle zagrożona jest też tożsamość kulturowa małych społeczności lokalnych. Na tereny wielkich kopalń często sprowadza się robotników z zewnątrz, gdyż potrzebna jest siła robocza o określonej specjalizacji. Lokalna ludność nieczęsto więc znajduje tam zatrudnienie. Tymczasem zdarza się, że wraz z napływem robotników i rozbudową inwestycji w tych małych społecznościach, które wcześniej żyły na uboczu cywilizacji, przybywa alkohol, prostytucja i przestępczość.

Czytaj dalej