O surowcach

Rola surowców naturalnych w naszej gospodarce jest ogromna, są w większości używanych przez nas produktów. Ich wydobycie stale rośnie, a zasoby się kurczą. Równocześnie górnictwo powoduje poważne zanieczyszczenie środowiska i szkody społeczne. Tu wyjaśniamy jak bardzo istotne są to zjawiska.

Skala konsumpcji

Nierzadko jako powód kurczących się zasobów podaje się rosnącą liczbę ludności w krajach globalnego Południa. Jednak to nie ona jest główną przyczyną lawinowego wzrostu zużycia ziemskich zasobów . Odpowiedzialna za to jest przede wszystkim stale rosnąca konsumpcja w krajach bogatych, czyli głównie USA, Kanadzie, Australii, krajach Europy, Japonii i Rosji. Mieszkańcy globalnej Północy zużywają od 4 do 9 razy więcej zasobów naturalnych niż ludzie na globalnym Południu. Posiadają (i wyrzucają) bez porównania więcej rzeczy, żyją w większych domach, jeżdżą większymi samochodami, które więcej palą, jedzą i marnują znacznie więcej jedzenia.

Kiedy mówimy o takiej konsumpcji, mamy na myśli nie tylko indywidualne zakupy (np. żywności, elektroniki czy ubrań), ale także konsumpcję zbiorową – wszelkie budynki, drogi, infrastrukturę, transport, energetykę, zakłady produkcyjne itp. Według ONZ przed rokiem 2008 przeciętny Amerykanin zużywał powyżej 30 ton zasobów rocznie, a przeciętny Europejczyk powyżej 20 ton. To znacznie więcej niż w rejonach o niższym poziomie życia. W Azji czy Ameryce Łacińskiej średnie spożycie na głowę wynosi ok. 9-10 ton, natomiast w Afryce ok. 3 ton.

Warto pamiętać, że Polska należy obecnie do krajów najbogatszych. Jest członkiem OECD – Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, która skupia 35 najbardziej przemysłowo rozwiniętych państw. W coraz większym stopniu jesteśmy więc w gronie państw, w których zużycie zasobów na osobę jest dużo wyższe od średniej światowej.

Oczywiście w ostatnim czasie do tej rosnącej konsumpcji znacząco dokładają się Chiny, a także Indie czy Brazylia. Należy jednak pamiętać, że ich szybki rozwój to kwestia ostatnich kilkunastu lat, podczas gdy w krajach globalnej Północy konsumpcyjne szaleństwo, któremu towarzyszy duże marnotrawstwo, trwa od lat 70-tych XX wieku.

Sytuację nadmiernej konsumpcji w stosunku do możliwości Ziemi dobrze ilustruje wykres. Przedstawia on symbolicznie ile planet potrzebowalibyśmy, gdyby każdy człowiek żyjący na świecie konsumował tyle, co przeciętna osoba mieszkająca w wymienionych na wykresie krajach. Przykładowo, gdyby każdy człowiek miał zużywać tyle zasobów, ile przeciętny mieszkaniec Australii, to do zaspokojenia takiej konsumpcji konieczne byłoby 5,5 Ziem. Na samym dole grafiki widzimy, że obecna średnia konsumpcja na głowę oznacza, że przekraczamy możliwości planety o około połowę.

Pozytywnym wyjątkiem od tych standardów jest Bhutan, maleńkie państwo w Himalajach, które zyskało rozgłos dzięki swojemu podejściu do kwestii postępu. Kraj ten odrzucił wskaźnik PKB (Produkt Krajowy Brutto) jako główny miernik rozwoju. Równocześnie opracował alternatywny wskaźnik – Szczęścia Narodowego Brutto (Gross National Happiness, GNH), który ma na celu mierzenie jakości życia mieszkańców w sposób bardziej zrównoważony i całościowy. Bierze on pod uwagę fizyczne, duchowe i społeczne warunki życia oraz jakość środowiska naturalnego. Realizacja GNH została nawet zapisana jako cel w konstytucji Bhutanu w 2008 roku. Bhutan jest też jedynym krajem na świecie, który mimo wzrostu gospodarczego rzędu kilku procent rocznie zachowuje ujemny ślad węglowy (absorbuje więcej dwutlenku węgla niż wytwarza). Wynika to m.in. z faktu, że 60% jego obszaru zajmują lasy, a rząd postanowił, że obszar ten nie może ulec zmniejszeniu.

Czytaj dalej